GNIAZDO - RZECZ O RODZINIE

  Jako się rzekło będzie o rodzinie, ale bez nadmiaru statystyki, bardziej swojsko, miejmy nadzieję rodzinnie... Tytuł sugeruje, że będzie i o miejscu, skąd jak z gniazda rozlecieliśmy się po kraju, ano tak, będzie i o miejscu. Tylko, że przez pryzmat ludzi. 

Bo nie wiem czym lub kim bylibyśmy gdyby nie spędzane tu przez szereg lat, właściwie w tym samym gronie, wakacje. 

Gdyby nie opowieści naszych babć i ciotek, kontakt z naturą, ciężką pracą chłopa i wprost absolutną swobodą i beztroską.

 Beztroską, której mogliśmy użyć w tej zapadłej wsi leżącej na pograniczu województw kieleckiego i krakowskiego dzięki karkołomnym wyczynom aprowizacyjnym ciotki Zośki, babci Heli i rodziców. 

A były to czasy kiedy wszystko na kartki a „barana się zji”. 

Oczywiście piszę to o moim pokoleniu, to znaczy o Violce, Mariuszu, Andrzeju i mnie, ale te same miejsca i ludzie kształtowały przecież wcześniej Natalkę, Kazika, Kryśkę, Maryśkę, Fredkę czy Reginę, jeszcze wcześniej pokolenie naszych babć, a po nas Tomka, Bartka i Michała. 

Najmniej, może, dotyczyć to będzie naszych dzieci, ale to co zostało w nas z tamtych czasów i tych miejsc nie może pozostać bez wpływu i na nie. 

Myślę, że bywałem tam po prostu szczęśliwy i dlatego zwyczajnie muszę stworzyć tę relację. Oczywiście, że subiektywną! Pewnie i niedokładną. Ale jednocześnie prawdziwą. 

Robię to również po to, by nasze dzieci i wnuki znały swoje korzenie, a jeśli choć trochę polubią swoich przodków, to cel zostanie osiągnięty.

 Niedawne w końcu to czasy gdy niektórzy wstydzili się przyznać do wiejskich korzeni, byli bardziej „miejscy” od miast, w których przyszło im żyć. Ale z nami to przecież zupełnie inna sprawa... 

Nie obejdzie się i bez tego by trochę „porobić bokami”, będzie więc i o sąsiadach, i o różnych pociotkach dalekich, i o wszystkich wżenionych. 

Posługując się po trosze napisanym przez Marka Gawlika posłowiem do pierwszego wydania moich wierszy: mam nadzieję, że opowieść obroni się sama. Wzruszających ramionami zapraszam do grobu!  

 

(na zdjęciach nieistniejący dom Zosi)

Arek Siekaniec 

 

 <<do jadłospisu

dalej>>